Gdy ostatnio niespodziewanie na urodziny odwiedził nas Krzysio, przed odjazdem zaprosił nas do siebie. „Do Genewy”. I tak, Marta (jak zawsze) pewnego dnia znalazła genialną promocję na lot EasyJetem z Krakowa.

Dolecieliśmy wieczorem w sobotę. Gdy naszym oczom ukazał się odziany w zieloną kurtkę Krzysio, jakoś tak przyjemnie się nam zrobiło 🙂 w drodze z lotniska okazało się niespodziewanie, że Krzysio mieszka w Saint Genis-Puilly, we Francji!!! Tuż za granicą. To taka sypialnia do pracowników CERN, bo organizacja znajduje się dosłownie na granicy. Niezła niespodzianka, bo „Do Genewy” oznaczało dla nas „do Szwajcarii”, a tu Bienvenue en France!

Na kolacje był ryż z papryką i kurczakiem według przepisu Krzysia, pyszne. Następnego dnia na śniadanie jedliśmy jajecznicę z kiełbasą chorizo. Krzysio naprawdę potrafi gotować.

Genewa ładna. Dołączyliśmy do darmowej wycieczki po starym mieście. Wieczorem z kolei wracaliśmy z Krzysiem na stopa, bo na autobus trzeba było czekać baaardzo długo. Czyli podróż w 100%! Przejechaliśmy kilka kilometrów, a zaliczyliśmy dwa kraje! Wieczorem z kolei mieliśmy małą imprezę. Znajomi Krzysia + my. Współlokator-Niemiec przygotował pyszną kiełbę! Po niemiecku 🙂 słyszeliśmy też żarto-rozmowy fizyków CERN… „Teoria Wielkiego Podrywu” przy tym to ponury dramat, myślałem że popłaczę się ze śmiechu nie rozumiejąc nawet połowy tego o czym w ogóle oni nagadują.

Nad ranem wszyscy poszli do pracy. Znaczy się my z Martą spaliśmy. Potem skoczyliśmy do Carrefoura, kupiliśmy sobie trochę szwajcarskiej czekolady, mniam. Choć w odróżnieniu od dnia wcześniejszego kiedy pogoda pozwalała dojrzeć Mount Blanc, mimo niefajnej aury nadal zwiedzaliśmy miasto. Wieczorem z kolei współlokator-Niemiec wprowadził nas do CERN. Do takich miejsc niedostępnych dla wszystkich turystów. Widzieliśmy akceleratory, cokolwiek to oznacza. Super!

A teraz pijemy piwko. Jutro powrót. Fajnie jest w Szwajcarii.

Autorzy:Łukasz

Komentarze

  1. Letha
    9 marca, 2017

    Hej, przepraszam, że tutaj pytam, ale nie widzę opcji wysłania wiadomości prywatnej. Widzę, że byłeś w ostatnich latach w USA z programem Work and Travel. Mam do Ciebie pytanie odnośnie formalności po przyjeździe, tj. rozliczenie podatków i dochodów osiągniętych na campie. Chciałam zapytać, jak to w Twoim wypadku wyglądało, cała procedura, ile wyniosła zaliczka itp. Ja wyjeżdżam pierwszy raz w te wakacje i próbuję ogarnąć wszystkie formalności, jakie mnie czekają. Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź. Jeżeli możesz, to bardzo proszę prześlij mi wiadomość na e-mail: abzibzi7@gmail.com.
    Pozdrawiam.
    PS. Uwielbiam Twojego bloga!! 🙂

  2. lukaszsidek
    9 marca, 2017

    Hej. Dzięki za wiadomość. Niestety nie mogę szczególnie pomóc… Na campie byliśmy zwolnieni z podatku. W przypadku resortów Resort Leaders we wszystkim pomaga. Nie wiem niestety jak z innymi organizacjami 🙂

    Pozdrowienia!

  3. Letha
    9 marca, 2017

    Dzięki za odpowiedź. 🙂
    Ja wybieram się z Camp Leaders. Więc też na camp 😉 Byliście więc zwolnieni, ciekawe. Dopytam się w biurze w takim razie.
    Czyli w PL nie wykazywałeś tych środków przy rozliczaniu PIT? Nie dostałeś też od pracodawcy w USA dokumentu W2?

  4. lukaszsidek
    9 marca, 2017

    nie wykazywałem niczego, bo na papierkach jakie dostałem pocztowo z campu były same zera i zwolnienia z podatku 🙂

    na niektórych campach podatek może być pobrany. to jest rzadkość. wtedy nieodpłatnie Camp Leaders odzyskuje go dla Ciebie w Polsce. trzymaj się, powodzenia!! 🙂

  5. Letha
    9 marca, 2017

    Rozumiem. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź! Bardzo mi pomogłeś 🙂
    Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂

Dodaj komentarz