Właśnie obudziliśmy się po pierwszym pełnym dniu w NYC.

Przyjechaliśmy dwa dni temu, o 22:50, więc o zwiedzaniu nie było mowy. Sylwia i jej tata nas odebrali, następnie rosół, przygotowany przez panią Beatę i spanie.

Wczoraj natomiast – oj działo się!
Prawdopodobnie był to najbardziej udany dzień w NYC. Wszędzie chodziliśmy z Sylwią, która zaprowadzała nas po fajnych miejscach. Najpierw Metropolitan Museum – jedno z najważniejszych na świecie. Po raz pierwszy po wyjściu z muzeum stwierdziliśmy, że następnym razem spędzamy w nim cały dzień! Po prostu WOW! Widzieliśmy wystawy egipskie, w idealnym stanie, zbroje rycerskie, wystawy amerykańskie, meksykańskie, europejskie, a także muzyczne, które pokazywały na przykład pierwsze wyroby Gibsona (jeszcze akustyczne!)

Muzeum powaliło nas też na kolana swoim balkonem. Na piątym piętrze, ponad poziomem drzew Central Parku, stworzono ogród z widokiem na Manhattan. Niesamowity, panoramiczny widok. Nawet jak teraz piszę to mam ciary.

Kolejnym przystankiem było jezioro, na którym można sterować modele żaglówek, takie na pilota. Bardzo ładne, no i w Central Parku. Następnym jeziorem było takie ogromne, w północnej części parku. Tam zjedliśmy pyszne polskie pączki, prosto z Greenpointu!

Zobaczyliśmy też wejście do Muzeum Naturalnej Historii, znane z filmu „Noc w Muzeum” oraz dom, przed którym zabito J. Lennona. Następnie czekoladki Lindt i niesamowita kawa w Starbucks.

Następnie wymienialiśmy filtr do aparatu w najbardziej zmechanizowanym sklepie świata – tak bynajmniej wyglądał. Kosmos, towary latają nad głowami, kasjerzy otrzymują je spod ziemi… A do tego pokaz drukarek 3D.

Znany nam Times Sq zmienił się nieco, bo wcześniej nie widzieliśmy tam nagich dziewczyn pomalowanych we flagę USA lub grających na gitarze, a teraz tak! (mnie bardziej się podoba, niż nagi facet z gitarą!)

Widzieliśmy Columbus Circle, Hotel Plaza (nawet w środku się udało), wróciliśmy do domu. Tam czekał na nas grill z udkami i rybą, a przede wszystkim Tyskim, więc polska gościnność widoczna jest nawet w polskiej dzielnicy Nowego Jorku.

Dziś pakowanie, chodzenie po okolicy i lot. Widzimy się jutro o 17:30, lot z Londynu 🙂

See you!

Autorzy:Łukasz

Komentarze

Dodaj komentarz