Wyjazd na kamp to ponad dwa miesiące pracy. Pracy różniącej się w zależności od stanowiska, na które zostaliśmy zatrudnieni. Rodzajów stanowisk jest wiele, natomiast główny podział dzieli je na dwa typy. Counselor (wychowawca kolonijny) oraz Support Staff (obsługa technicnza).

W tym wpisie nie tyle chcę wytłumaczyć, na czym polegają różnice, ale też postarać się udowodnić, że MOJA praca jest the best! 😀

Zacznijmy od tego co 'niefajne'. Jako support staff, a więc personel obsługi, do naszych obowiązków należy takie zadbanie o miejsce, w którym żyjemy, aby wszyscy jego użytkownicy byli zadowoleni. Jeśli pracujemy w kuchni – dbamy o posiłki i sprzątanie jadalni. Jeśli personel odpowiedzialny za sprzątanie – to sprzątamy (również toalety i prysznice). Możemy pracować w ogrodzie, jako 'złota rączka', stróż nocny… Dbamy o to, by kolonia funkcjonowała jak najlepiej od strony technicznej. Szefostwo zwykło dać nam do zrozumienia, że bez nas obozu nie ma (pewnie dlatego czasem 'przymykano' oko na pewne naruszenia zasad, jak na przykład spóźnianie się jednego z kuchennych kolegów. Nie wszędzie coś takiego jednak przejdzie! O zasadach będzie natomiast innym razem). Widać, że o ile wychowawca to ktoś, kto ma się słuchać szefa, być grzecznym, dojrzałym, uczęszczać na szkolenia o wychowywaniu dzieci itp, o tyle Support Staff ma dobrze wykonywać swą robotę i nie naruszać podstawowych regulaminów. Z całą pewnością przesadziłem nieco w jedną i drugą stronę, natomiast coś rzeczywiście w tym jest, że nami – obsługą techniczną – nikt z władz ośrodka jakoś szczególnie się nie przejmuje. Są szczęśliwi, jeśli wszystko działa poprawnie, bo po to nas zatrudnili. Często dziękują, przychodzą, rozmawiają z nami… Dbają o to, byśmy czuli się potrzebni. Natomiast za kontakt z dziećmi i ich rodzicami (klientami!!!) odpowiadają bezpośrednio wychowawcy i to na nich skupia się uwagę merytoryczną. Być może istnieje przekonanie, że praca, jako Support Staff jest gorsza, niż uczenie dzieci gry w piłkę. Czy tak jest? Nie sądzę… Co więcej, takie myślenie jest moim zdaniem… jakby to… zabawne 🙂

Owszem, pracujemy długo – 10 godzin dziennie. Kuchnia wstaje już przed 7 rano, by wszystko przygotować. Co z tego, że mamy 4 godziny przerwy, skoro kończymy po 20. Pracujemy fizycznie. Nie jest to kopalnia węgla, ale jednak 10 godzin trzeba na nogach wystać. I to ponad dwa miesiące. Są też jednak plusy! W zasadzie to jest ich wiele. Omówię najważniejsze:
Pracujemy w gronie ludzi takich, jak my, którzy nie pracują, by zarobić lub spełniać się zawodowo, a żeby przeżyć fajną przygodę, podróżować i dobrze się bawić. Pewnie dlatego mamy w swej pracy tyle tematów do rozmowy. To niesamowite, jak 10 godzin szybko może zamienić się w chwilę! Pisałem o tym już wcześniej, będąc jeszcze na kampie. Przyjaźnie to coś niezapomnianego… Praca łączy, a po dwóch tygodniach relacje między nami są na poziomie rodziny – i tutaj nie przesadzam! Czasem się nienawidzimy, czasem kochamy jak brat brata. Tzw. Camp Spirit to coś, czego nie da się opisać. Polecam przeczytać relację raz jeszcze… Znajdziecie ją tutaj:

http://nacampie.wordpress.com/2013/07/28/the-ocean-all-the-time-and-again-and-again/

Ludzie, ludźmi, ale pracować trzeba. Tylko tak naprawdę, czy mamy do czynienia z czymś trudnym? Krojenia marchewki uczono nas chyba z dwa tygodnie! Na kolonii nie ma nic trudnego do robienia. Pracujemy tak, jak w Polsce, w domach. Niby ludzi do wyżywienia tak dużo, a jednak nie czuje się tego w ogóle. Szczególnie jak masz Meksykanów na pokładzie!!!
Zarabiamy 1150 dolarów za cały okres i mamy wieczory wolne (+ minimum jeden dzień w tygodniu, rzecz jasna!).

Praca Counselora – na pozór przyjemna i łatwa, jest tak naprawdę znacznie bardziej męcząca i wymagająca ogromnych wyrzeczeń. Dlaczego? Jako opiekun kolonijny nie tylko uczymy pływać, śpiewać, czy biegać za piłką. OPIEKUJEMY się dziećmi!!! Pracujemy nie 10 godzin, a 24. To my jesteśmy odpowiedzialni za ośmio-, czy dziesięciolatków. Coś dzieje się dziecku, to automatycznie szuka się winnego. Taką świadomość trzeba mieć w trakcie całego pobytu na obozie. Dlatego często należy przypilnować, aby maleństwa się umyły; aby nigdy nie chodziły same na stołówkę, u mnie na kampie nawet miejsca counselorów przy obiedzie przypisane były do konkretnych dzieci! Wydaje się 'spoko', ale ponad 2 miesiące, w domku z dwudziestką dzieciaków, dzień w dzień… A czy praca nie jest męcząca fizycznie? Podczas gdy my sprzątamy, lub kroimy ogórki, setki dzieci na dworze biega, skacze, pływa… A obok nich opiekunowie. Kto kiedyś grał w piłkę od rana do wieczora? Do tego skupiając uwagę na dzieciach, cały czas… To nie jest takie przyjemne i proste. Do tego zarabiamy mniej (maksymalnie 900 dolarów) i z wolnym też kiepsko. Na chwilę odpoczynku za dnia nie ma co liczyć. No… może na krótką – jednogodzinną… Dzień wolnego w tygodniu być musi i jest, choć u nas na Robin Hoodzie był on rozbity na dwa dni – od południa do wieczora. Jeśli chcesz pozwiedzać, to masz delikatny problem… brak czasu. Oczywiście nie jest tragicznie! Jeśli ktoś to kocha, potrzebuje doświadczenia w pracy (np. studenci AWF, kierunków pedagogicznych, artystycznych itp) to praca – doświadczenie jest BARDZO przydatne i na pewno spotka się z uznaniem u przyszłego pracodawcy w Polsce! Dobry counselor, z niemal perfekcyjnym angielskim i ogromnymi umiejętnościami jest dla rodzica na wagę złota, dlatego czasem zdarzają się napiwki dla najlepszych. Warto się natomiast zastanowić przed wyjazdem, co wybrać…

Alonso chciał być nauczycielem pływania. Ja chciałem uczyć gry na basie. W przyszłym roku lecimy jako Support Staff, bo nikt z nas nie potrafi sobie wyobrazić, by można zamienić to na opiekuna. Przed wyjazdem myślałem, że ciekawiej byłoby grać na gitarze… Teraz wiem, że ciekawiej (czasem) może i jest – w końcu robisz to, w czym jesteś najlepszy, natomiast przyjemności w tym niewiele.

Podsumowanie:
Twoim planem na przyszłość jest nauczanie lub praca z dziećmi? LEĆ JAKO COUNSELOR!!! Nawet jeśli nie jest to super przyjemne, to przyda się na pewno. Natomiast, gdy nie myślisz o swej przyszłości w kategoriach nauczania – zastanów się dwa razy, zanim wybierzesz opcję wychowanka kolonijnego 🙂
Praca, jako Support Staff jest NAPRAWDĘ przyjemniejsza. Mimo, że na papierze być może wygląda to inaczej.

Poniżej porównanie w tabelce (.pdf – do pobrania)
Support Staff vs Camp Counselor 2014

Na koniec zdjęcia: kort tenisowy, kabiny dzieci, w których śpią opiekunowie oraz Support Staff w pracy! 🙂

Komentarze

Dodaj komentarz