Dziś wyruszyliśmy około 9 rano pod kompleks archeologiczny El Tajin. Po drodze znaleźliśmy kokosy i świetne, ręcznie robione ubrania. Marta kupiła sobie ładną sukienkę 🙂 Oglądaliśmy miasto handlowe z czasów prehiszpańskich. To między innymi tutaj, w Tajin, mężczyźni grali w gry zespołowe po to, aby zdobyć szacunek. Nagrodą bowiem było publiczne uśmiercenie w imię bogów… Nieźle.

Kompleks zrobił na nas ogromne wrażenie. Pod koniec zwiedzania widzieliśmy też pokaz rytualnego rzucenia się na linach (bez zabezpieczeń) ze szczytu wysokiego pala. Następnie pokonując górzyste serpentyny dotarliśmy do pięknego miasteczka. Rosną tam banany, pomarańcze, ananasy, kokosy, wanilie, produkuje się tu kawę. Jedliśmy tacos z mięsem i ananasem, do tego oczywiście odpowiednio pikantne sosy. Pyszne!

Teraz śpimy w domu Analy, naszej znajomej z campa. Jutro zwiedzamy Puebla.

Pozdrawiamy 🙂

PS.: Na zdjęciach: osiołek, Tajin, trasa wśród wzgórz z bananowcami, wspomniane miasteczko i przeprowadzka do Analy.

Autorzy:Łukasz

Komentarze

  1. Mateusz Misza
    8 listopada, 2017

    Oryginalne Tacos faktycznie lepsze niż w Taco Bellu? 😛

  2. Łukasz
    8 listopada, 2017

    Taco Bell nie ma sobie równych 😀

  3. Beata
    8 listopada, 2017

    Straszne, co piszesz o tych rytuałach..Oni są nieobliczalni 🙂 Uważajcie na siebie!!!
    A tak na poważnie- PIĘKNIE!!! Zazdroszczę i widoków i jedzonka 🙂 Myślę, że po powrocie coś pysznego nam zaserwujecie???
    PS
    Marta – Tobie zazdroszczę zakupów 🙂

Dodaj komentarz