Dziś wyjechaliśmy spod granicy terytoriów północnego i południowego. Cały czas prosto aż do jedynego głównego skrzyżowania. Tam tankowanie JUCY i skręt w lewo. Na stacji karmiliśmy emu i korzystaliśmy z gorącej wody w łazienkach. Po kilkuset kolejnych kilometrach dotarliśmy pod Uluru. Skała niesamowicie ogromna, ma 348m wysokości a jej obwód to 10km. Oglądaliśmy sztukę Aborygenów, patrzyliśmy na górę z różnych perspektyw a teraz próbujemy usmażyć mięso z kangura.

Jutro czeka nas długi spacer wokół skały. Odezwiemy się pewnie naszym wieczorem.

Pozdrawiamy z Outbacku!
PS.: Opowieści o pająkach to lekka przesada w porównaniu z tym ile właśnie chodzi po mnie much…

Autorzy:Łukasz

Komentarze

Dodaj komentarz