Ostatnia aktualizacja:
Pionierski Oregon Trail to najważniejszy szlak migracji w historii USA, a jego historii poświęca się dziś zdecydowanie zbyt mało uwagi. Ta licząca ponad 2170 mil (ok. 3500 km) trasa stworzyła w świadomości Amerykanów mit Dzikiego Zachodu, wolności i ogromnej determinacji w podążaniu za marzeniami. Bez pionierskiego Szlaku Oregońskiego dzisiejsze Stany Zjednoczone być może wyglądałoby zupełnie inaczej. Dlatego warto go poznać, a odwiedzając Amerykę, odwiedzić kilka miejsc z nim związanych.
Historia szlaku Oregon Trail
Już od pierwszej połowy XIX wieku, jeszcze zanim po preriach przemknęły pociągi, a następnie pierwsze Fordy T, ponad 400 tysięcy pionierów – mężczyzn, kobiet i dzieci – wyruszało w męczącą, trwającą pół roku, pieszą podróż na zachód. Pakowali dobytek na charakterystyczne, drewniane wozy, a następnie zostawiali swoje dotychczasowe życie za sobą i wyruszali w poszukiwaniu nowego, na zachód. W Oregonie czekała na nich żyzna dolina Willamette, a w Kalifornii – rozległe wzgórza, podobne pełne złota.

Poglądowa mapa szlaku. Trzeba jednak pamiętać, że w rzeczywistości Oregon Trail miał wiele punktów startowych i rozwidleń. Oficjalnie jednak za początek przyjmuje się Independence, w stanie Missouri, a za koniec – Oregon City, w stanie Oregon.
Początki: Luizjana i South Pass
Wszystko zaczęło się w 1803 roku, kiedy prezydent Thomas Jefferson sfinalizował Zakup Luizjany (ogromnych obszarów pomiędzy Rzeką Missisipi a Górami Skalistymi, należących wcześniej do Francji). Tym samym terytoria Stanów Zjednoczonych podwoiły się. Chwilę później w słynną ekspedycję wyruszył Lewis i Clark (1804–1806), a ich zadaniem było odnalezienie drogi lądowej do Pacyfiku. Tak rozpoczęła się amerykańska eksploracja zachodnich ziem. Wówczas obszary na Pacyfikiem były formalnie „niczyje”, bo objęte współwładaniem amerykańsko-brytyjskim. Było oczywiste, że kto pierwsze je zasiedli, ten wygra do nich prawa.
W kolejnych latach odkryto Przełęcz Południową (South Pass) w dzisiejszym stanie Wyoming, co miało ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju historii migracji. To szeroki, łagodnie wznoszący się płaskowyż – jedyne miejsce, w którym ciężkimi wozami można było względnie bezpiecznie przedostać się przez potężne Góry Skaliste. Pojawiły się więc warunki do rozpoczęcia migracji na coraz większą skalę.
Tak wygląda dziś South Pass. Obróć kamerę i sprawdź, jak jest tu płasko. Aż trudno uwierzyć, że to naturalne przejście przez strome Góry Skaliste!
Wielka Migracja i Manifest Destiny
Początkowo skala migracji na zachód była znikoma. Natomiast w 1836 trasę pokonała między innymi Narcissa Whitman i Eliza Spalding, stając się pierwszymi białymi kobietami, które pokonały kontynent drogą lądową. Ich udana wyprawa udowodniła publicznie, że trasa nadaje się dla całych rodzin. Informacje o żyznych glebach i doskonałych warunkach do życia zaczęły rozpalać wyobraźnię. Na szlak przybywało coraz więcej migrantów, głównie ze wschodu USA, ale też z Niemiec, Irlandii, czy Skandynawii.

Wozy pionierów przy the Oregon Historic Trail Road. CC by Bureau of Land Management Oregon and Washington’s photostream
Za oficjalny początek ery Wielkiej Migracji uznaje się rok 1843, gdy z miejscowości Independence w stanie Missouri wyruszył spójny konwój złożony z ponad 100 wozów i blisko 1000 osób. Ich sukces wywołał prawdziwą lawinę kolejnych takich przedsięwzięć. Co więcej, w latach 40. XIX wieku w amerykańskim społeczeństwie zakiełkowała koncepcja, która łączyła świat geopolityki i wiary, nazwana „Manifest Destiny”. Zakładała, że Amerykanie zostali wybrani przez Boga do tego, by zaludnić cały kontynent od Oceanu Atlantyckiego aż po Pacyfik.
Rząd w Waszyngtonie zachęcał więc rodziny coraz silniej do wędrówki na Zachód, a ukoronowaniem takiej polityki było uchwalenie w 1850 roku Donation Land Claim Act – ustawy, która gwarantowała darmowe działy ziemi (320 akrów dla kawalera i 640 akrów dla małżeństwa) każdemu osadnikowi, który przetrwa podróż i zagospodaruje teren w Oregonie. Co ciekawe, to spowodowało niemałą rewolucję w prawach kobiet, jak na tamte czasy. Ustawa zakładała, że 640 akrów nie należy bowiem wyłącznie do mężczyzny, ale do obu partnerów – po połowie.
Koniec historii szlaku
Według szacunków Bureau of Land Management szlak pokonało w sumie od 300 do 500 tysięcy osób. Część dotarła do Oregonu, wielu w Idaho skręcało do Kalifornii, a tysiące osób zatrzymywało się gdzieś po drodze, zakładając własne osady wzdłuż szlaku i w ten sposób przyczyniając się do rozwoju zachodniej części kontynentu.
Popularność szlaku zmalała w 1869 roku wraz z ukończeniem Pierwszej Kolei Transkontynentalnej (First Transcontinental Railroad), która skróciła 6-miesięczną morderczą podróż do niespełna tygodnia. Nie był to jeszcze definitywny koniec Oregon Trail, ponieważ na bilety kolejowe początkowo stać było nielicznych. W ciągu kolejnych dekad jednak sieć kolejowa intensywnie rozwijała się, a sam szlak stopniowo tracił na znaczeniu. Pod koniec lat 80-tych XIX wieku ekspedycje pionierów tym szlakiem należały już do rzadkości.
Rzeczywistość na szlaku: Indianie, rabusie i… nuda
Jak wyglądała rzeczywistość na szlaku? Przede wszystkim, pionierom towarzyszyła… potworna nuda i zmęczenie. Pół roku marszu przez bezkres Ameryki – bez wielkich miast po drodze, bez rozrywek, za to przy towarzyszącym bez przerwy stukocie podków i kół drewnianego wozu. Nie tak przedstawiają tę tułaczkę filmy i seriale, prawda?
Gdzie Ci Indianie i rabusie rodem z dzikiego zachodu? 🙂 Oni też byli, to prawda. Natomiast Hollywood wyolbrzymia wiele sytuacji i skupia się na odstępstwach od normy, czyniąc w ten sposób filmy ciekawszymi. Przykładowo, Indianie tacy jak Szoszoni, Bannokowie, Pawnee, czy Siuksowie często nie tylko handlowali z migrantami, ale też pomagali w nawigacji czy przeprawach przez rzeki. Zwłaszcza na początku ery migracji, bo dobre relacje nadszarpnęły dopiero późniejsze konflikty z amerykańską armią.
Także głośne spotkania z rewolwerowcami Dzikiego Zachodu są mocno wyolbrzymione. Duże, zorganizowane grupy migrantów były z reguły silnie uzbrojone, co odstraszało mniej licznych gangsterów. Wzdłuż szlaku mieściły się też forty, a trasa była patrolowana przez kawalerię. Przestępstwa ograniczały się do rabunków, choć dotyczyło to głównie kradzieży zwierząt. Atakowanie samych pionierów, zwłaszcza zwartych w dużych grupach, nie miało sensu, bo najczęściej byli to ludzie biedni, którzy emigrowali z powodu nędzy i dopiero szukali szansy na dostatnie życie. Mieli przy sobie jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i skryte, drobne oszczędności „na start” w nowym miejscu.
Prawdziwą zmorą były jednak awarie wozów, mniejsze lub większe wypadki, a przede wszystkim choroby (zwłaszcza epidemie cholery, duru brzusznego i ospa). Zdarzały się też utonięcia w rzekach, wycieńczenie, głód oraz zabójcze spotkania ze zwierzętami, np. ukąszenia węży. Według szacunków NPS, mniej więcej 6%-10% osadników zmarło przed ukończeniem wędrówki, a ich groby do dziś są rozsiane na całej długości szlaku, przez co nazywa się go czasami „najdłuższym cmentarzem amerykańskiego narodu”.
Oregon Trail dzisiaj: największa atrakcje
Szlak oregoński to do dziś jedna z najciekawszych tras podróży po USA, zwłaszcza dla miłośników historii. Można napotkać na nim wiele miejsc, które przypominają o barwnej historii czasów migracji. To zarówno drobne pamiątki (np. oryginalne znaki czy skały z wyrytymi podpisami dawnych migrantów), cmentarze, muzea, a także całe miasta, zbudowane przez pionierów, gdzie oryginalna zabudowa przetrwała do dziś.
10 kultowych szos Ameryki (+ kilka mniej znanych!)
Wiele wartych uwagi miejsc przedstawia na swojej stronie National Park Service. Na niej możesz przybliżyć mapę i zobaczyć, co znajduje się na obszarze, który planujesz odwiedzić.
Poniżej chciałbym zwrócić jednak uwagę na kilka miejsc szczególnych – takich, których zobaczenie spokojnie może być jednym z głównych celów podróży, jeśli pasjonujesz się historią. Przedstawiam je zgodnie z kierunkiem wędrówki ówczesnych pionierów, czyli od wschodu na zachód.
Szukasz wsparcia, w zaplanowaniu swojej podróży?
Skontaktuj się z nami!
Independence w stanie Missouri
Jeden z głównych punktów początkowych wędrówki. Dawniej tutejsze wybrzeże rzeki Missouri było swego rodzajem wrotami na zachód. Wędrowcy zaopatrywali się tu w prowiant, wozy i nabierali sił przed morderczą podróżą przez bezkres zachodniej Ameryki. Wiele miejsc nawiązuje tu do historii, a prawdopodobnie najciekawszym muzeum jest National Frontier Trails Museum. Obok znajduje się też dom byłego Prezydenta USA – Harrego Trumana.

Początek Oregon Trail nad rzeką Missouri – zdj.: The Scotts Bluff National Monument William Henry Jackson Collection
Chimney Rock & Scotts Bluff w Nebrasce
Po tygodniach marszu przez płaskie jak stół prerie Nebraski, pionierzy z ekscytacją i przerażeniem równocześnie witali na horyzoncie pierwsze formacje skalne. Oznaczały one, że zbliżają się do kolejnego etapu wędrówki – Gór Skalistych.
Jednym z najbardziej charakterystycznych tego typu znaków była wyrastająca na 90 metrów ponad horyzont iglica Chimney Rock. Pojawia się w niejednym zachowanym pamiętniku z epoki. Jednak historycznie znacznie ciekawszą atrakcją jest Scotts Bluff National Monument, znajdujący się zaledwie 20 mil dalej na zachód. To wielka skarpa górująca nad rzeką, którą pionierzy musieli pokonać. Znajduje się tu przejście Mitchell Pass, gdzie do dziś można zobaczyć ścieżkę wyżłobioną przez wozy osadników, ale też wystawę drewnianych wozów i inne pamiątki po pionierach.
Fort Laramie i Guernsey Ruts w Wyoming
Dla wycieńczonych podróżnych Fort Laramie było pierwszym tak prężnie działającym, cywilizowanym przystankiem od niemal 600 mil. W forcie mogli nadać list, naprawić wóz i uzupełnić kurczące się zapasy. Dziś można zwiedzać historyczne budynki placówki.
Natomiast Guernsey Ruts, nieopodal wspomnianego fortu, to miejsce naprawdę niecodzienne – koleiny o głębokości nawet ponad metra, powstałe na skutek przejazdu tysięcy ciężkich, świeżo co zaopatrzonych wozów pionierów. Przejeżdżały po miękkim piaskowcu, stopniowo coraz bardziej drążąc skały.
Register Cliff i Independence Rock w Wyoming
To skały, na których tysiące pionierów podpisywało się, na pamiątkę swojej podróży. Można dojrzeć nazwiska, daty, czy nazwy miejscowości, z których przybywali. Podobnych miejsc na szlaku jest wiele (np. Register Rock czy City of Rocks National Reserve w Idaho), ale te są najbardziej charakterystyczne. To nie muzea czy zabytki po pionierach, ale faktycznie pozostawione przez nich ślady, które przetrwały do dziś.
South Pass w Wyoming
Słynne przejście przez Góry Skaliste jest dziś po prostu bezkresnym obszarem, przez który większość osób przejeżdża autem. Warto tu jednak być, chociaż tylko po to, aby zobaczyć słynną przełęcz, której pokonanie było dla pionierów momentem zwrotnym wyprawy.
Najciekawszym miejscem w okolicy jest skansen South Pass City State Historic Site. To dawne miasteczko, zbudowane w XIX wieku, gdy w okolicy otwarto kopalnie złota.
Shoshone Falls i Three Island Crossing State Park w Idaho
Rzeka Snake była jedną z najtrudniejszych do pokonania dla pionierów, a popularne miejsce przeprawy – Three Island Crossing State Park – zalicza się do najważniejszych na szlaku. Na tej samej rzece znajduje się też majestatyczny, szeroki wodospad, który wizualnie trochę przypomina Niagarę (co ciekawe, jest od niej wyższy!). Dawni pionierzy często zbaczali z głównego szlaku, aby zobaczyć to miejsce i po prostu urozmaicić swoją monotonną, dłużącą się podróż.
Columbia River Gorge National Scenic Area w Oregonie
Przepiękny obszar stanu Oregon, pełny gęstych lasów, wysokich wodospadów (są tu ich dziesiątki!) i widoków na wulkan Mount Hood. W miejscowości The Dalles pionierzy często rozbierali swoje drewniane wozy i budowali tratwy, aby rzeką Columbia spłynąć po tym ślicznym obszarze w stronę końcowego punktu swojej wielomiesięcznej wyprawy.
End of the Oregon Trail Interpretive Center
To oficjalne zakończenie szlaku, gdzie znajduje się dziś duże muzeum. Składają się na nie duże budynki zaprojektowane na kształt pionierskich wozów. Obowiązkowy punkt dla miłośników historii, którzy odwiedzają okolicę miasta Portland i Oregon City.
Tak z zewnątrz wyglądają budynki muzeum!
Książki, filmy i seriale o Pionierach
Jeśli chcesz w pełni poczuć atmosferę tamtych lat, sięgnij przed podróżą po kilka niezwykłych książek lub filmów seriali.
Przede wszystkim polecam książkę „Pionierzy” (David McCullough), która jest świetnym fundamentem do kolejnych lektur. Opisuje losy pierwszych osadników, ale jeszcze nie na ziemiach zachodnich, lecz nad rzeką Ohio, na długo przed ekspedycjami dalej na zachód. O samym Oregon Trail doskonale opowiada „Droga na zachód”(A.B. Guthrie Jr.), która jest powieścią-pamiętnikiem z wędrówki. Ciekawy jest też „The Oregon Trail: A New American Journey” (Rinker Buck) – książka, która mówi o braciach przemierzających dawny szlak, lecz już w dzisiejszych czasach.
Świetnym serialem, który bardzo polecam, jest „1883” – niekwestionowane arcydzieło, a jednocześnie prequel słynnego Yellowstone. Z kolei klasykami kina są „Tańczący z wilkami” i „Jak zdobyto dziki zachód”.
Jeśli z kolei lubisz gry video, to szczególnie polecam Red Dead Redemption 2, której akcja dzieje się na przełomie XIX i XX wieku i jest osadzona w mocno imigranckim klimacie, wiernie odwzorowując codzienne życie w odległych stanach USA.
Zakończenie
Szlak Oregoński to znacznie więcej niż tylko wytyczona niegdyś trasa na mapie Stanów Zjednoczonych. Jest wciąż zbyt często pomijanym, a w rzeczywistości bardzo ważnym elementem historii USA. To na Oregon Trail losy Amerykanów z różnych obszarów kraju łączyły się, a także mieszały z historiami rdzennych mieszkańców oraz przybyszów z Europy.
Jeśli planujesz wyprawę po amerykańskim Zachodzie, zjedź na chwilę z autostrady. Odwiedź jedno z setek muzeów, które przedstawiają czasy pionierów, zatrzymaj się w historycznym miasteczku, przy cmentarzu lub po prostu gdzieś pośród pól, aby wsłuchać się w szum wiatru nad trawami prerii. Duch pionierów wciąż tam jest.
Warto pamiętać o tych czasach podczas zwiedzania, zwłaszcza jeśli kochasz poczucie wolności w trakcie podróży. To przecież pionierzy dali początek dalekim wyprawom przez Amerykę, przed siebie, w poszukiwaniu szczęścia. W pewnym sensie, kierowały nimi podobne emocje i odczucia, które zachęcają do ruszenia przed siebie wielu dzisiejszych podróżników.
☕ Jeśli uważasz ten artykuł za ciekawy i chcesz się za niego odwdzięczyć, możesz postawić nam wirtualną kawę. Dziękujemy!
Przygotuj się do podróży.
Przeczytaj nasz przewodnik po USA!
Przewodnik po USA
Więcej artykułów o Stanach Zjednoczonych:




















