Po kolejnych dniach na kampie, nie zmieniło się zbyt wiele. Marta ostatnio chciała iść na Skypa, ale jakoś w końcu nie dało rady…

Wczoraj przyjechał do mnie nowy szef kuchni. Sympatyczny, starszy, ale jakiś taki nie wiem… Wystraszony i wolny. Coraz częściej gramy w tenisa stołowego. Ja próbowałem w normalnego, ale szybko się zniechęciłem. Marta wyszła z założenia, że nie chce nawet próbować. W ping ponga z kolei gramy coraz lepiej.

Dwa dni temu poszedłem do pokoju muzycznego pograć na basie i mają tu znacznie lepszy sprzęt, więc grało mi się banalnie. Jeden chłopak to widział i wczoraj już się rozniosła informacja jak gram. W między czasie grałem na pianinie, co z kolei słyszał jeden z dyrektorów, który dwa razy mi potem mówił, że bardzo mu się podobało, raz pytał o mnie i raz mówił, że powinienem uczyć. Gdyby tego było mało, od wczoraj, z założenia co dziennie mam uczyć Ricardo gry na perkusji. Gdy mówię, że nie umiem grać to nie bardzo się przejmuje. Dziś znów chciałem pograć, ale jest tam malowane, więc pewnie jutro pójdę…

Pogoda jest bardzo fajna. Wczoraj wskoczyłem z Jonem, drugim szefem kuchni do jeziora, reszta postanowiła zrobić to mniej efektownie. Popływaliśmy trochę, słońce świeciło…. Fajnie 🙂

Marta wreszcie się przeprowadziła i jest moją sąsiadką. Mieszka z węgierska koleżanką.

Jak tam w domu? wszystko ok? Dopiero dziś będę widział zdjęcia budowy. Poniżej: zdjęcia naszego jeziora i typowo amerykańska pralnia. 🙂

Komentarze

  1. M.M.
    16 czerwca, 2013

    Witajcie , to fajnie , że z Martą jesteście sąsiadami …ten pokój muzyczny to w końcu coś dla Ciebie – może zrobisz jeszcze tam jaką karierę 🙂 ale grać już umiesz, to w tej kuchni może nauczysz się gotować , to też może się przydać – ale po co … ? Następne zdjęcia z budowy prześlę za tydzień , pozdrowienia , nara

  2. B.M.
    16 czerwca, 2013

    Ale się cieszę, ze u Was jest fajnie, ze Wam się podoba. Z tym twoim graniem – SUPER!!! Żeby tylko ktoś nie wyskoczył z pomysłem, żebyś uczył gry na skrzypcach… Ale na pewno tez byś sobie poradził:)
    Dzisiaj byliśmy rowerami na Górze Św. Anny. 100 km. w dwie strony. Dupki bolą:( Jutro jadę na tą wycieczkę do Kotliny Kłodzkiej a tata do Szwajcarii. Tata będzie widział trochę większe góry, no trudno.
    Z budową było trochę przebojów. Betoniarka, która wylewała beton na poziom “0” uszkodziła fundament. Trzeba było częściowo “zdemontować” kilkanaście (a może kilkadziesiąt) bloczków i zalewać jeszcze raz:( Na szczęście sytuacja opanowana, ale trzy dni w…. Jutro do końca zalewają poziom “0”. W piątek, albo w przyszły poniedziałek (jeżeli znowu nie będzie jakiś anomalii pogodowych) zaczynają stawiać ściany:) Przesyłam całusy przez ocean. Uściskaj od nas wszystkich swoją sąsiadkę:)
    Pa Pa Pa

  3. E.B.
    17 czerwca, 2013

    Witajcie! Cieszę się bardzo, że wszystko się fajnie układa. Łukasz gratuluję, czyżby kariera muzyczna w USA?.U nas pogoda też się poprawiła. Moje główne zajęcie to dzieciaki, są fantastyczne i cieszę się bardzo jak widzę,że są coraz bardziej spokojne i zadomowione. Pozdrawiam Was serdecznie.Dbaj o sąsiadkę i niech ona dba o Ciebie! Pa,pa

  4. B.M.
    20 czerwca, 2013

    Witaj
    U nas wszystko ok. Dla odmiany upały. Ale to super. Wczoraj była u nas mama Marty z dzieciakami. Oglądaliśmy zdjęcia z Waszego wylotu. Dzieciaki są fantastyczne. Poza tym nic ciekawego. Taty nie ma i ja wyobraź sobie muszę codziennie podlewać ten cholerny beton. Wieczorem – nie ma problemu, jedziemy razem z Mateuszem, ale rano – koszmar!!! Budzik 5.45 .. i do przodu…
    Pozdrawiam
    Pa

  5. MartaKidawa
    20 czerwca, 2013

    Pozdrowienia z Krakowa 😉
    Strasznie fajnie czyta się twoje posty! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona całym campem, Twoimi i Marty opowieściami, zdjęciami i tym jak dużo ludzi możecie tam poznać. Teraz będę tu zaglądała częściej.
    U nas sesja dobiega końca. Jak zdobędziemy wszystkie wpisy to Cię powiadomię o ocenach (wiem, że od dawna o tym nie myślisz ale nie martw się, wyniki są pozytywne!). Jutro idę odwiedzić Twojego ulubionego prof. Kazimierza (za ankietę dostaliśmy dodatkowe dwa plusy – cokolwiek to znaczy).
    W zeszłym tyg. przyjechała do Krakowa z mojej org. pierwsza tura wolontariuszy z za granicy także też mam co robić. Przyznam, że jest co ogarniać.
    Jeszcze raz pozdrawiam i czekam na nowe wrażenia ;D

Dodaj komentarz