Kamp juz szybko zmierza ku koncu. Ostatnie posilki wydane, jutro przyjezdzaja rodzice dzieciakow. Organizujemy ogromna imprezo-szopke z zywymi homarami wrzucanymi do wrzatku i egzotycznymi owocami ulozonymi wedlog ustalonego wczesmiej wzoru… Te i setki innych rzeczy maja zachecic rodzicow do wyslania dzieciakow na kamp w sezonie 2014. Przez jedna sobote cala kuchnia ma mase roboty, mniej czasu wolnego i ogolnie jest meczaco. Na szczescie juz jutro zadowolone twarze naszych kochanych gosci rozpoczna proces myslenia o kolejnych kilku/nastu tysiacach dolarow, ktore przyjdzie im zaplacic za rok. Dla nas natomiast koniec soboty spowoduje rozpoczecie myslenia o postcampie, na ktorej pracy jest mniej. Dodatkowo, od niedzieli do srody bede wolny od rana do wczesnego popoludnia wiec wtedy mozemy sie szukac na skypie 🙂

Kilka dni temu bylismy z ‘polska ekipa’ w Bangor. Krzysiek nie jechal, ale Roland tak. Kupilismy kilka rzeczy na wyjazd, w tym namiot, wklady do lodowki, ja mam kubek termiczny… oprocz tego np sluchawki do mp3. Moje sa do niczego, 20 dolarow w koszu, ale Marta ze swoich zadowolona 🙂 podczas naszej niesamowitej wycieczki widzielismy wielka loze masonska i wielka ciezarowke, przewozacza sporej wielkosci dom! Wygladalo bardzo efektownie. Ponizej zdjecie, zrobione nowa zabawka Marty. Dokladnie w dzien wyjazdu do Bangor przyszedl kurierem tablet, na ktorym juz poogladalismy trzy filmy, w tym jeden z niesamowitymi widokami na Nowy Jork. Pierwsza scena to wyjscie z metra. Obydwoje zareagowalismy jednoczesnie: ‘o, metro!’ – i usmiech na twarzach 🙂

Oprocz tego znowu rozwalilem kolano, znow prawe… Tym razem bez fajerwerkow, krew po udzie nie ciekla, ale za to bolalo jak cholera i mimo okladow z lodu spuchlo dwukrotnie. Na szczescie pielegniarka dala mi jakies tabletki znieczulajace, w sumie bezsensowne, oraz opaske uciskowa, ktora uratowala mi zycie 😀 Macho Man 😉

Bylismy znow nad oceanem, na gorce… tak sobie jakos to leci. O, wlasnie! Coprawda od wczoraj leje z nieba, ale wczesniej mielismy upaly i Roland zabral mnie z Krzysiem na motorowke. Swir nie z tej ziemii, co zobaczycie na filmach w domu. Najciekawsze jest to, ze pozwolil mi chwile poprowadzic i sie wyszalalem jak nigdy 😀

Na teraz to tyle… musae juz konczyc i pomoc Marcie ogarniac rzeczy na wyjazd, bo biedna robi to teraz sama 🙂

image

image

Komentarze

  1. B.M.
    10 sierpnia, 2013

    Witajcie
    Jestem zła! Własnie napisałam (dosyć długi ) komentarz, nie wiem co niechcący kliknęłam , i poszło… usunęłam 🙁
    Teraz będę się streszczać. U nas (tzn. nad polskim morzem) ciepło ale już bez afrykańskich upałów. Wieczory wręcz chłodne. Zaraz idziemy na plaże.
    Super, że Wasza wyprawa zbliża się wielkimi krokami . Mam nadzieję, że dalej będziesz regularnie ( a nawet częściej ) pisał posty i wrzucał duuuuużo fotek. Martwi mnie tylko to Twoje kolano. Musiałbyś je dobrze wyleczyć przed przemierzaniem tych tysięcy kilometrów. Postaraj się je teraz jak najmniej przeciążać.
    Mam nadzieję, że uda nam się w końcu pogadać na skypie, chociaż tu mamy bardzo słaby Internet.
    Pozdrowienia dla Marty, no i szykujcie się do podróży
    Pa.

  2. M.M.
    10 sierpnia, 2013

    …taki to już los tego homara…my odpoczywamy , mamy fajną , słoneczną pogodę , w przyszłym tygodniu chcemy wypożyczyć rowery i odwiedzić Trzęsacz,Rewal i Niechorze , do domku wyjeżdżamy w czwartek ale na weekend jedziemy do Krakowa. Przed Wami to już tylko wielka wyprawa po Ameryce – już nie możemy doczekać się przyjazdu na lotnisko by Was powitać w domu ….

  3. E.B
    10 sierpnia, 2013

    Wreszcie się doczekałam. Choć tutaj internet troszkę spowolniony codziennie zaglądałam czy coś napisałeś, no i jest!!! Wyprawa tuz, tuż więc gorączka przygotowań coraz większa ale robicie to systematycznie od dłuższego czasu więc na pewno wszystko będzie super.My w Obidowej, byliśmy w Zakopanem, wjechaliśmy na szczyt Wielkiej Krokwi a jutro wybieramy się na odpust na Turbacz gdzie onegdaj sławny ksiądz profesor Józef Tiszner wygłaszał swoje kazania. W poniedziałek wyruszamy do domu i z niecierpliwością będę czekać na skypie na rozmowę z Martusią. Pozdrawiamy Was bardzo cieplutko!

  4. M.M.
    10 sierpnia, 2013

    Hi. Trochę pozazdrościliśmy Wam tych wszystkich rezerwacji, więc postanowiliśmy również dokonać własnych. Dzisiaj udało nam się zarezerwować potrójną wejściówkę na koncert Czesława Mozila do Klubu Alchemia w Krakowie! I co Wy na to? 😉
    Z gorącymi pozdrowieniami z równie gorącego Pobierowa
    Beata, Marek i of course Matthew, który jak się domyślasz pisał tego posta.

  5. D.W
    11 sierpnia, 2013

    Wy wybieracie się na zdobywanie Ameryki, a ja wróciłam ze zdobywania Europy (Chorwacji ) . Też miałam zwiedzać parki narodowe ale zwiedziłam tylko jeden , ale z takim pięknym klifem ,też mam zdjęci. A na miejscu czytałam o wędrówce przez góry Sierra Nevada i Góry Kaskadowe była też mowa o Maine.Pozdrawiamy i powodzenia w zdobywaniu Ameryki. D. W

Dodaj komentarz