Wczoraj ruszyliśmy wczesnym rankiem do Cambridge. Podekscytowani napisem 'Harvard' na stacji metra, wyszliśmy na ulicę i naszym oczom ukazały się ceglane, czerwonawe budynki. Po wejściu na teren najlepszej uczelni świata każdy poczuł się wyjątkowo. Mówiliśmy tylko sobie: 'Jak się czujesz będąc na Harvardzie?' Odpowiedź tylko jedna: 'Nie mogę uwierzyć, że tu jestem!'

Uczelnia to taki większy Jagieliński, panuje tam podobny klimat. Jest oczywiście znacznie większa. Niektóre budynki naprawdę robią wrażenie, tak jak na przykład Biblioteka.

Następnie kolej przyszła na MIT – Massachuttes Institute of Technology. Dla trzech z nas była to zwyczajnie niezwykle dobra uczelnia. Krzysiek natomiast nie mógł momentami opanować emocji, Np. gdy wszedł do sali, w której wykładał jeden z tamtejszych profesorów. Jego wykłady Krzysiek ogląda przez Internet i generalnie jest jego fanem, więc spełniło się jego marzenie 🙂

Następnie szybki obiad, lotnisko i wylot do Miasta Aniołów. Lecieliśmy nad Wielkim Kanionem, Monument Valley, Las Vegas, a więc całą trasę już zwiedziliśmy z góry. Niestety było już ciemno i pochmurnie… Chmur jednak nie było przy lądowaniu w Los Angeles. Takiej ilości świateł nikt z nas na oczy. To miast mnie przeraża: Ogrom! Po wyjściu z lotniska ujrzeliśmy znany budynek LAX, poczuliśmy ciepło, a dziś po przebudzeniu powitał nas widok palm i gór!

Komentarze

  1. B.M.
    18 sierpnia, 2013

    Witajcie ZDOBYWCY AMERYKI!!
    My jesteśmy już w domu. Nie możemy napatrzyć się na te strzeliste palmy:-) Rozumiem, że taki widok po przebudzeniu, mógł od razu zwalić Was z nóg.
    Harvard oczywiście tez zrobił na nas wrażenie. Super to zdjęcie na schodach 🙂
    W ogóle wszystkie…
    Zdaję sobie sprawę, że czas macie wypełniony do granic, ale mimo wszystko prosimy o częste wpisy, no i o zdjęcia.
    Pozdrawiamy, pa,pa
    PS. Łukasz, pamiętaj, kogo masz ode mnie pozdrowić 😛

Dodaj komentarz