Ostatnie dwa dni spędzaliśmy na zwiedzaniu, zwiedzaniu, zwiedzaniu i 8 godzinach snu, rzecz jasna w ciągu dwóch dni… Wszystko ucieka bardzo szybko, a patrząc na niesamowite Miasto Aniołów, nikt z nas nie wierzy, że to się dzieje naprawdę.

Wczoraj wycieczkę zaczęliśmy od Downtown. Supernowoczesne, zadbane, czyste. Poza dniami pracy wygląda jak miasto duchów. Mały ruch, miejscami zero przechodniów… To tam znajduje się budynek Banku Amerykańskiego, tak dobrze znany z GTA. Widziałem też reklamę nowego GTA, w centrum Los Angeles! To tak ‘by the way’ 🙂 Po kilku godzinach w centrum wybraliśmy się do Hollywood. Sunset Blv., Hollywood Blv., napis na wzgórzu, drogie samochody, Capitol Records, gwiazdy na chodniku… Działo się. Nikt z nas nie wie, kiedy uciekło 10 godzin… Wieczorem wybraliśmy się z Johnattanem – naszym hostem, na Santa Monica Beach. Typowy dla filmów i gier widok mola z parkiem rozrywki robi ciekawe wrażenie. Nie powala, trochę pokazuje kiczowe oblicze, ale generalnie zdumiewa, jako coś innego, oryginalnego i wyjątkowego. Nie ruszaliśmy naszej karty ‘go Los Angeles’, więc pobawimy się tam innym razem. Następnie nowy przyjaciel zabrał nas na bilarda. Po znajomości, w klubie, za darmo. Otaczały nas jedne z najbardziej znanych drapaczy chmur globu.

Po czterech godzinach snu wstaliśmy, by wraz z naszym gospodarzem pozwiedzać LA samochodem. Najpierw Long Beach: Statek Queen Mary jest ogromny, a wycieczka ‘z duchami’ w cale nie taka straszna. Marta pierwszą częścią dnia była zachwycona. Następnie Aquarium of the Pacific. Wiele oceanicznych ryb i nie tylko. Mnie się bardzo podobało. Krzysiek nagrywał klipy pod wodą swoją kamerką. Po obiedzie w meksykańskiej knajpie (pyszne!), czas przyszedł na Venice Beach. Mega zwariowana plaża. W każdym miejscu ktoś się popisuje: deska, rolki, rower, koszykówka, tenis, siłownia… Wszystko to na szerokiej, piaszczystej plaży i szerokim deptaku. Bardzo głośno i zabawnie. Niestety, pogoda nie dopisała… Chmury nieco osłabiły efekt szoku. Zachód Słońca oglądaliśmy z obserwatorium, położonym na szczycie wzgórza. Widok na napis HOLLYWOOD skazał nas na dziesiątki minut spędzonych na pozowaniu do zdjęć. Niestety smog w Los Angeles niszczy skutecznie widoczność… Na szczęście oświetlone w nocy miasto widać było idealnie 🙂

Na dziś to tyle. Jutro Universal Studios!!!
Milego dnia 🙂

Komentarze

  1. E.B.
    20 sierpnia, 2013

    Mnie też trudno uwierzyć,że sławne Miasto Aniołów to teraz wasze miasto, ale tak jest, TO NAPRAWDĘ SIĘ DZIEJE!!!. kochani, zwiedzajcie, podziwiajcie i przeżywajcie ale dbajcie również o swoje ciała, aby duch był odpowiednio wrażliwy. Całuski!

  2. miras
    20 sierpnia, 2013

    Pozdrawiamy serdecznie i zazdrościmy przygody – S U P E R !
    Mirek & Janet

Dodaj komentarz