Dni 7 i 8:
Pierwszy z nich to wizyta w Hollywood, tym razem z kartą 'go Los Angeles'. Krzyśka i Rolanda złapał zespół leniwca z Epoki Lodowcowej, dlatego wyruszyliśmy z Martą sami. W muzeum Madame Tussou… (nie wiem jak się to poprawnie piszę) spotkaliśmy się z różnymi gwiazdami, gwiazdeczkami, osobami popularnymi, lubianymi i z Bieberem. Niektóre z figur były na tyle realistyczne, że trudno było uwierzyć, że ogląda się efekt czyjejś wyobraźni (i kilkuset godzin pracy). Kolejnym punktem wycieczki była wycieczka prawie prywatnym busem po rezydencjach najbogatszych. 2 godziny z przewodnikiem, w busie z otwartym dachem dla 8 osób. Oprócz domów Justina i Hanny Montany (wooooohooo!) podziwiałem ogromne posiadłości DeNiro, Murphiego, Cagea i wielu innych znanych gwiazd. Najbardziej zaskoczył mnie dom Stevena Spieldberga. Ogrom. Ten facet ma na własność chyba 1/4 wzgórza… Celowo piszę 'JA widziałem…', bo Marta zasnęła po 20 minutach i ocknęła się w Beverly Hills… Następnie oglądaliśmy pamiątki po ikonach takich, jak Monroe, czy Presley w muzeum Hollywood.

Dzień wczorajszy to wkur..anie się w komunikacji miejskiej (4 i pół godziny w metrze, fuuuuk!), a potem piękna plaża Santa Monica, poprzedzona wizytą w Taco Bell. Następnie zrobiliśmy coś, co zwykle oglądaliśmy na filmach: wynajęliśmy rowery i przejechaliśmy się po deptaku przy zachodzie Słońca, mijając wrotkarzy, kolarzy, skaterów… Było super. Na koniec dnia dawka wrażeń na molo. Nawet rollercoaster zaliczony! Widoki niesamowite.

Planem na dziś był Six Flags, ale ogrom miasta zwyciężył… Roland i Krzysiek pojadą może po południu z Johnattanem, my jesteśmy właśnie w drodze na atrakcje Downtown.

Do usłyszenia 🙂

Komentarze

  1. 1FM
    23 sierpnia, 2013

    Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem tego, co udało Ci się do tej pory zwiedzić. Właśnie z mamą wróciliśmy z Tennisa. Z dnia na dzień ta gra podoba nam się jeszcze bardziej! Jutro rodzice idą na koncert Piotrka Lempy w Dobrodzieniu. Za tydzień jedziemy na koncert do Krk, a potem na urodziny do cioci od mamy, zaś ciocia Dorota przesunęła termin na 08.09. Pozdrawiamy! Pisz często.

  2. miras
    23 sierpnia, 2013

    4,5 godziny w metrze – to chyba mają więcej lini niż my w stolicy…

  3. E.B.
    23 sierpnia, 2013

    Beata ma rację, ja też z niecierpliwością czekam na każdy wpis, ponieważ czuję emocje Łukasza, to fantastyczne. Ciągle jestem pod wielkim wrażeniem perfekcji z jaką przygotowaliście podróż, czekam na relacje z następnych dni Waszej wielkiej podróży.Pozdrawiamy!!!

  4. Kasia
    24 sierpnia, 2013

    ach, co za relacja! Łuki musisz pisać, gdzieś, coś, nie wiem – musisz:) Ja cała w emocjach czekam na kolejny wpis z następnymi rewelacjami zza wielkiej wody:) Całuski śle dla Was:**

Dodaj komentarz