Druga część naszej podróży po wschodniej Krecie to kolejne górskie serpentyny i śliczne miasteczka – w tym malutkie Agia Galini i nieporównywalnie większe Retymno. Oba zaskoczyły nas bardzo pozytywnie, czarując wyglądem na każdym kroku! Zapraszamy na drugą część bloga ze wschodniej i środkowej Krety oraz wspólną podróż przez tę malowniczą wyspę.

 

Drogi i nawigacja na Krecie…

… potrafią zaskoczyć, o czym przekonaliśmy się jadąc w stronę hipisowskiej Matali. Po drodze chcieliśmy zobaczyć jeden kanion, w którym szlak prowadzi między wąskimi szczelinami prosto na plażę. Niestety to, co dla nawigacji było utwardzaną drogą, w rzeczywistości okazało się prawie nieprzejezdne. Mimo 40 minut kręcenia się po suchych zboczach gór finalnie zawróciliśmy… Pierwszy nieudany punkt wycieczki za nami. Na szczęście ostatni!

 

Matala

W miejscowości Matala byliśmy rok temu, więc tym razem spędziliśmy tu tylko krótką  chwilę. Pozostałością po epoce kamienia są w niej skalne groty, zamieszkałe w dawnych czasach przez ludzi. Znacznie później, bo w drugiej połowie ubiegłego wieku, plażę w Matali upodobali sobie hipisi. Dziś miejscowość jest więc specyficznym i niezwykle barwnym połączeniem różnych światów! My po męczącym poranku postanowiliśmy po prostu usiąść w tawernie przy plaży i wszamać grecką sałatkę z tzatzikami i smażonym serem. Pychota!

Sałatka grecka

Nasza sałatka 🙂

 

Urokliwe Agia Galini

Tego dnia udało się zobaczyć jeszcze jedną miejscowość nad morzem – Agia Galini. Przygotowując się do wyjazdu, czytałem, że to nie jest zwyczajne miasteczko, ale raczej jeden, wielki lokal gastronomiczny. Miejscowość miała liczyć zaledwie kilka stromych ulic, ale przepełnionych barami, kafejkami i restauracjami. Faktycznie tak było! Niesamowita sprawa.

Nachylenie terenu jest tam tak wielkie, że niektóre chodniki po prostu zastąpiono schodami. Nieważne, w którą z uliczek się skręci, wszędzie stoliki i karty menu. A sama miejscowość tak mała, że piesze przejście jej najbardziej turystycznego obszaru zajmuje co najwyżej kilka minut.

przesuń

 

Spili – nocleg w górach

Dzień chcieliśmy zakończyć w górach, daleko od morza, w jednej z malutkich wiosek. Właściwie wszystkie górskie miasteczka na Krecie wyglądają tak, jakby czas dawno się w nich zatrzymał, a im dalej od plaż i turystów, tym silniej da się to odczuć. Akurat Spili do takich całkiem dziewiczych nie należy i przy głównej drodze znajduje się całkiem sporo restauracji i kwater z noclegami, ale wystarczyło oddalić się od nich o kilka kroków, by zobaczyć, jak naprawdę żyją kreteńscy górale.

Zjedliśmy kolację u pana Greka, który nie posiadał nawet drukowanego menu. Z kolei śniadanie – w klimatycznej knajpce, nieco w głębi miejscowości. Wokół cisza, zupełny spokój. Inny świat.

 

Las palm przy plaży Preveli

Plan na kolejny dzień to Preveli Beach – jedno z najpiękniejszych miejsc na Krecie, które absolutnie trzeba zobaczyć, będąc w centralnej części wyspy. Po długim i raczej męczącym spacerze ze szczytu wzgórza ukazuje się widok z jednej strony na śliczną zatoczkę i plażę, a z drugiej – na wielki las palmowy. Tym lasem można się przejść, wzdłuż płytkiej i krystalicznie czystej rzeki, która przez niego płynie, zaopatrując wspomniane palmy w wodę. W połączeniu ze skałami wygląda to wszystko bardzo egzotycznie i sprawia mnóstwo frajdy, bo turkusową rzeką również można się przejść!

przesuń

 

Retymno i Heraklion

Na koniec wycieczki po Krecie odwiedziliśmy dwa słynne miasta. Najpierw Retymno, gdzie spaliśmy jedną noc. Zupełnie nas zaskoczyło. Jest przepiękne, pełne urokliwych uliczek i budynków o typowo weneckim stylu. Następnie Heraklion, skąd odlatujemy do Polski. To największe miasto na wyspie i da się odczuć, że jako jedyne z przez nas odwiedzanych posiada typowo wielkomiejski charakter – mniej turystyczny, a bardziej mieszkalny. Zarówno Retymno i Heraklion na pewno opiszemy jeszcze na stronie w formie artykułów, bo jest o czym pisać! 🙂

Pozdrawiamy gorąco. Do zobaczenia! Kreta jest piękna!

 

Komentarze

Dodaj komentarz